Linkomyśl-odsiewnia: wrzesień 2014 (#1)

Ponieważ tak dawno tutaj nic nie pisałam i ogólnie niczym się nie interesowałam, postanowiłam zacząć i ciągnąć w miarę regularnie (tzn. jak się uda, to co tydzień) cykl blognotek o ciekawych linkach i paru update’ach z życia popkulturowego. Kto wie, może to będzie dla mnie dźwignią, żeby pisać też na inne tematy?

Małe wyjaśnienie: „myślodsiewnię” chyba każdy zna (jak nie, to macie w tej chwili wrócić do Waszych Potterowskich egzemplarzy), „linkodsiewnia” to bardzo ładny termin, którego używa m.in. tattwa i paru innych ludków, tak więc zapożyczyłam go sobie (tzn. wymyśliłam go nie wymyślając ) i z tego całego miszmaszu wyszedł uroczy potworek „Linkomyśl-odsiewnia”.

Zaczynając:

  1. W tym tygodniu najgłośniejsza była sprawa kradzieży nagich zdjęć (chyba? Nie widziałam żadnego zdjęcia, więc ciężko mi to zweryfikować) celebrytek i reakcją internautów na nie. Pierwszy w kręgu blogów, które czytam, napisał o tym bardzo krótko Paweł Opydo (Wszyscy jesteśmy hienami), później Zwierz Popkulturalny rozwinął trochę szerzej własne myśli (Rzeczy, których się nie robi, czyli odrobina przyzwoitości), na końcu zaś Kamil Borek bardzo ostrożnie i niepewnie napisał o ostrzeżeniach (Babci się nie strofuje, czyli słów kilka o aferze selfie). Nie czuję żadnej potrzeby komentować tej sprawy, bo praktycznie wszystkie trzy wpisy powiedziały to, co i tak bym sama napisała. Jeśli jeszcze ktoś nie przeczytał – niech nadrobi, najlepiej w podanej kolejności.
  2. Pozostając w podobnej tematyce, mój ukochany blog o randkowaniu, Paging Dr. NerdLove, opublikował list pewnego chłopaka, który chociaż sam nie uważał się za seksistę, to jednak został tak nazwany przez własną dziewczynę (“Yo, Is This Sexist?” – A Conversation About Feminism and Sexism). Oczywiście z komentarzem Doktora, zwracającego uwagę na szczegóły i sformułowania, co mnie osobiście bardzo ucieszyło. Warto też zwrócić uwagę na tekst o szkodliwej „męskości”, czyli temat, który wcale tak często się nie pojawia, a mógłby (“Prove You’re A Man”: Violence, Harassment and Toxic Masculinity).
  3. Wracając do bloga Zombie Samurai, Paweł napisał także tekst A czy Ty jesteś geekiem?. Nie do końca się z nim zgadzam, bo jeśli w ogóle używam tego określenia, to pozostając w tej „tematycznej” definicji, ale przeczytać i wyrobić sobie swoją definicję (albo zdanie, do wyboru, do koloru) zawsze można.
  4. Mam w sercu specjalne miejsce dla tych osób (najczęściej blogerów), które nie tylko lubią popkulturę, ale także potrafią się cieszyć z jej nie zawsze smacznych i aromatycznych owoców. U Aeth pojawiła się entuzjastyczna recenzja serialu niezbyt… wysokich lotów (Płyń, statku, płyń!), podobnie Mysza opisała przypadek pewnego reżysera, tworzącego dobrą pulpę, jeśli można to tak nazwać (The forgotten art of adventure movies. Analiza pewnego reżysera).
  5. W trochę podobnym tonie i także w temacie dosyć mi bliskim jest krótki tekst Klisze, schematy i banały Uncle Mroowy. Dla mnie jest to zdecydowanie za krótki tekst, ale ogólnie zgadzam się całym sercem. Na kliszach popkultura (kultura zresztą też) zbudowana, nie ma co bezmyślnie tym pseudooskarżeniem szafować.
  6. Nie gram prawie w ogóle w gry, ale uwielbiam czytać Jawne Sny (tralala, zrymowało się!). W tym tygodniu Paweł Schreiber popełnił Naukę zamiatania, a mi przyszło do głowy, że to, o czym pisze, nie jest wcale takie nieoczywiste, na jakie na pierwszy rzut oka wygląda (pięknie pokomplikowane zdanie). Gry bardziej niż jakiekolwiek inne medium daje człowiekowi namiastkę nowego świata, więc chcemy czy nie, bardzo często jesteśmy rzeczywiście dziećmi w tej konkretnej wirtualnej sferze, a więc i zachowujemy się jak one (ktoś inny powiedział, że gracze to „trolle”, bo zawsze próbują wykorzystać wszystkie opcje, ale mnie bardziej podoba się analogia do dziecka).
  7. Z mangowego podwórka: Kotori ogłosiło wreszcie swoją LN-kę, którą okazało się być Sword Art Online. Nie oglądałam, nie czytałam, zamierzam kupić (a nawet wstawić na listę priorytetów, co oznacza, że być może w miesiąc po ukazaniu się pierwszego tomu będzie jakiś tekst o tym) i życzę Kotori sukcesu, bo coś mi mówi, że formuła LN-ek mi się spodoba.
  8. A na koniec linków zdjęcia: na Kulturą w Płot pojawiły się piękne, po prostu piękne zdjęcia rzeźb-gigantów (Mamy większego. I nie ma się czego wstydzić). Szczególnie, gdy mówimy o gigantach z Azji. Uwielbiam zabawy z przestrzenią i rozmiarem, więc dosyć długo przyglądałam się tym zdjęciom. Tekst można zignorować, bo sam autor w komentarzach przyznał, że nie bardzo mu wyszedł.

 

A co ze mną? W sumie nic ciekawego.

Pracuję.

Czytam Pratchettowską serię o Straży, jestem właśnie na Straży Nocnej (po ominięciu Prawdy) i muszę przyznać, że to kawał świetnych fantastycznych i humorystycznych kryminałów/thrillerów. A do tego oczywiście urban fantasy. Tak sobie myślę, że po przeczytaniu wszystkich książek z serii zrobię sobie zestawienie na bloga (oczywiście, że sobie, w końcu nikt inny go nie czyta). A później zacznę serię z pocztą i tutaj postaram się być bardziej szczegółowa.

Zachwycam się grafikami Mike’a Mignoli z Hellboya, bo są przecudowne. Po raz pierwszy, odkąd nieśmiało zaczęłam czytać komiksy, kreska jakiegoś autora spodobała mi się tak bardzo, jak niektóre mangowe kreski (np. Nihei). Z historią jest trochę gorzej (mam dosyć nazistów), ale w niektórych miejscach powoli się przejaśnia. Żeby nie było, przeczytałam tylko dwa tomy.

Kupiłam siedem tomów Ality i powoli zbieram się na przeczytanie wszystkiego. Trzeba odświeżyć wspomnienia z dzieciństwa.

Dochodzę powoli do miejsca, w którym chciałabym coś napisać o „ostrzeżeniach” przed gwałtem. Temat jednak jest poważny, dlatego na razie to wszystko układam sobie w głowie.

Piszę o webtoonach! Muszę w końcu o nich napisać, bo nikt inny tego nie robi. O cudownej Kuberze, która w tym tygodniu obudziła się z letniego snu, o moim Black Haze pełnym utartych motywów ze wspaniałym głównym bohaterem i o zaskakującym Cherry Boy, That Girl. I to pewnie będzie pierwsza „właściwa” notka od dawna na tym blogu. Jak w końcu napiszę.

Przede wszystkim jednak śpię.

Tak więc miłych snów!

Akedeia

  1. września 2014 r.
Reklamy

4 thoughts on “Linkomyśl-odsiewnia: wrzesień 2014 (#1)

  1. Agnieszka "Aeth" Jędrzejczyk

    Dziękuję bardzo za wspomnienie! I można być pewnym, że u mnie jest i bęzie wiele zachwytów nad produkcjami o bardzo zróżnicowanym poziomie ^^

    Odpowiedz
    1. Akedeia Autor wpisu

      Och, nie musisz dziękować, ja nawet nie posiadam jeszcze czytelników ^^. I pewnie bardzo często będę zarówno Ciebie, jak i inne blogi wspominać, bo w sumie to czemu nie? Więc podziękowania zbędne, aczkolwiek miłe :).
      A tak nawiasem mówiąc, jestem dosyć nowa w tym temacie, więc skąd wiesz o linku? Jakiś pingback u Ciebie na blogu? (Dopiero co zauważyłam, że na Jawnych się pojawił… Srsly, jeszcze niespecjalnie kumam, co gdzie i jak z tymi blogami)

      Odpowiedz
      1. Agnieszka "Aeth" Jędrzejczyk

        Tak, pojawił się u mnie na blogu pingback 🙂 Sama nie bardzo kojarzę, jak one działają, ale wszystkie źródła wejść śledzę też przez Google Analytics, więc ogólnie żaden odnośnik mi nie umyka 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s