O webtoonie

Na dzień dzisiejszy światek komiksowy jest dosyć rozrośnięty, ma własne pojęcia i podziały. Parafrazując jedno z powiedzeń, są komiksy i komiksy. Rozszerzając ten trop, są komiksy i powieści graficzne (tylko nie pytajcie się o różnice, bo to jedna z tych rzeczy, których jeszcze nie załapałam), komiksy zachodnie i mangi, komiksy papierowe i internetowe, wydania zeszytowe i albumowe, 4-komy i omnibusy, dla młodzieży i dla dorosłych, et caetera, i tak dalej. Są też, moi drodzy, komiksy koreańskie nazywane manhwami. I są webtoony. I to o tych ostatnich dzisiaj sobie pogadamy.

A oto Noblesse, jeden z najbardziej znanych webtoonów. Bitewniak z dużą ilością ładnych panów (parę ładnych panien też się znajdzie), wątkiem nadprzyrodzonym i niezłą, choć w późniejszych rozdziałach uproszczoną kreską. Czy tylko mnie zastanawia, czemu Ci wszyscy panowie mają takie wcięcia w talii?

Co to jest webtoon? Odpowiadając najbardziej intuicyjnie: webtoon to forma komiksu internetowego (z ang. webcomic). Słowo webtoon powstało ze zbitki słów web i cartoon i jest tegoż komiksu internetowego specyficzną podgrupą, którą mało kto jak na razie się interesuje, szczególnie w Polsce. No dobra, ale czym się niby on różni od zwykłego komiksu internetowego? Różnic i cech charakterystycznych jest wbrew pozorom trochę, na tyle „trochę”, że dosyć łatwo odróżnić webtoon od zwykłego komiksu internetowego.

Wbrew angielskiej nazwie webtoony to głównie komiksy koreańskie. A przynajmniej do niedawna tak było. W każdym razie to właśnie Korea Południowa stworzyła tę specyficzną odmianę komiksu internetowego i to w Korei Południowej działają największe platformy z webtoonami – Naver i Daum (które, trzeba chyba o tym wspomnieć, oferują webtoony za darmo, bez żadnej dodatkowej opłaty). To z Korei pochodzi przytłaczająca większość webtoonów, w tym oczywiście te najbardziej znane i lubiane.

Mała dygresja: Naver i Daum w Korei działają przede wszystkim jako przeglądarki internetowe, webtoony to raczej poboczne zainteresowanie niż główny dochód.

Tower of God z kolei znane wszystkim miłośnikom shounenów schematy wciska w przystojne wdzianko fantasy i mystery, i trzeba przyznać, że tytuł prezentuje się naprawdę zgrabnie. Generalnie każdy może spróbować, a nuż się spodoba.

Dlaczego jednak mówię o większości, a nie o całości? Dlatego, że wraz z wejściem aplikacji LINE na rynek zachodni możemy też się cieszyć webtoonami artystów z Ameryki czy Tajwanu. Webtoony czasem były utożsamiane z internetowymi manhwami (czyli, powtarzam, komiksami tworzonymi w Korei Południowej), jednak ta cecha jako wyróżnik całego medium powoli odchodzi do lamusa. To znaczy bardzo powoli, dlatego w tym artykule jeszcze o niej wspominam.

Skoro mówimy o Korei, to mówimy o komiksie azjatyckim. A skoro mówimy o komiksie azjatyckim, to możecie być pewni, że temat mangi w jakimś stopniu wypłynie na wierzch. Przy webtoonach sprawa jest prosta: korzystają w dużej mierze z pojęć i stylów mangowych. W odniesieniu do niektórych pozycji mówi się więc od czasu do czasu o shounenach czy josei; można natrafić na tematy kojarzone przede wszystkim z mangą (magical girls, bitewniaki czy komiksy bawiące się w zaplątanie gier wideo z naszą rzeczywistością); autorzy inspirują się znanymi komiksami z Japonii, czy to na poziomie kreski, czy kreowania fabuły, czy w doborze tematu. Dla kogoś obeznanego z mangą zauważenie takich rzeczy nie powinno sprawiać większych trudności, dla laika za to może to być dobry sposób, żeby swoją przygodę z komiksem azjatyckim zacząć (webtoony wydają mi się przyjaźniejsze dla zachodniego odbiorcy niż przeciętna manga).

Ta grafika pochodzi z „girls friendly” ecchi Girls of the Wild’s. Co prawda ecchi jest tam co kot napłakał, ale zawsze można popatrzeć na śliczne dziewczyny naparzające siebie i innych we wcale nie idiotycznych wdziankach. I nie, nie chodzi mi tu o marynarski mundurek, w który Dal Dal jest tutaj ubrana.

Nie wszystkie jednak komiksy da się łatwo uporządkować, jeśli chodzi o inspiracje graficzne. Każdy, kto przeglądał na przykład About Death czy Hellpera może zobaczyć, że autorzy próbują znaleźć własny styl, czasem nie dający się łatwo podporządkować jednemu nurtowi.

Webtoony najczęściej są kolorowe. Publikując komiks internetowy nie trzeba dbać o koszta druku, tak więc kolor stanowi atrakcyjną opcję dla twórców i czytelników. W odróżnieniu od większości czarno-białych mang, które dodatkowo czyta się od tej „złej” strony (komiks koreański generalnie ma kierunek czytania od lewej do prawej, czyli taki sam jak na Zachodzie).

Jak już napisałam, jest to tylko opcja, z której nie wszyscy korzystają, i znowu można tutaj przywołać ciekawe zresztą właśnie w formie webtoony About Death lub Distant Sky, korzystające z kolorów tylko celem zaznaczenia pewnych elementów. Zresztą w związku z tworzeniem komiksów internetowych, autor webtoonu zazwyczaj nie martwi się o druk, przez co w całym medium nastąpiło pewne uproszczenie formy, że tak powiem.

GotW znowuż, bo nie mogłam się powstrzymać od umieszczenia we własnym wpisie mojego kochanego rodzynka, jakim jest (dziwnie przypominający głównego bohatera Breakera) Song Jae Gu. Czy wspominałam już o trudnych do zapamiętania koreańskich imionach?

Najbardziej charakterystycznym przejawem tego uproszczenia jest brak podziału na strony. Ale jak to, powiecie, przecież prawie wszystko ma strony! Zarówno e-booki, jak i komiksy internetowe mają klasyczny podział na strony! Co więc jest zamiast nich?

Są paski. Serio, są długie, białe pasy (czasem czarne, innych kolorów nie widziałam), które dla uproszczenia będę nazywać stripami, a na których umieszczane są kadry i luźniejsze grafiki. Powiem szczerze, że to całkiem pomysłowa rzecz, bo takie długie stripy są bardzo dobrze dostosowane do urządzeń mobilnych. Nie „przewracasz” następnej strony, tylko do końca rozdziału (albo podrozdziału, zależy od webtoonu) jedziesz w dół. Tylko tyle i aż tyle. Oczywiście nie wszystkie stripy są równej długości, chociaż autor zazwyczaj utrzymuje podobną długość co do rozdziałów.

Związany z drukiem i publikacją na stronach internetowych jest też podział webtoonów na profesjonalne i nieprofesjonalne. Tzn. na takiej platformie jak Naver każdy może opublikować swoją pracę, i jeśli dojdzie on do pewnego poziomu popularności i zdobędzie gromadkę fanów, włodarze strony mogą go zaprosić do współpracy. Następują później różne dziwne rzeczy (wiecie, umowa i tak dalej) i autor webtoonu wreszcie może zarabiać na swoim hobby. Może także liczyć na opcję wydania jego komiksu drukiem (albo zrobienia z niego dramy, albo wydania light novel itd.), aczkolwiek takie rzeczy przydarzają się głównie tym najbardziej znanym autorom. Profesjonalne webtoony ze względu na umowę mają także o wiele większą szansę na zakończenie, więc dla czytelników jest to tylko dodatkowy powód, żeby przy nich wytrwać.

Not the best picture of Kubera, ale nie mogło jej zabraknąć w tym wpisie. Mój osobisty namber łan wśród webtoonów (na równi z Black Haze): opowieść fantasy z masą postaci kobiecych, skupieniem się na odkrywaniu zagadek świata i przeszłości, całkiem niezłym humorem i bidną Kuberą jako główną bohaterką. Romans? Jaki znowu romans?

Z podjęciem współpracy z platformą internetową wiąże się prawie wszystko związane z serializacją webtoonu. Komiksy profesjonalne są zazwyczaj uaktualniane regularnie co tydzień, amatorzy za to mogą sobie pozwolić zarówno na nieregularność, jak i dwutygodniowe czy miesięczne rozdziały. Oczywiście bardzo łatwo może się to odbić na popularności ich tytułu, ale taką możliwość mają. Z serializacją wiąże się też podział znakomitej większości komiksów na sezony (w czym przypominają właśnie seriale), między którymi autor często robi sobie dłuższy lub krótszy hiatus (w trakcie którego idzie zazwyczaj na operację nadgarstka, znajduje sobie asystenta, zaczyna następny webtoon albo leczy swoją nerwicę, która jest oferowana jako bonus do umowy).

Z szybkim tempem publikacji webtoonów wiąże się niestety prostota graficzna. Znowu: nie zawsze i wszędzie, ale wszyscy fani popularnych mang znają sytuację, kiedy autor publikujący w tygodniku mocno upraszcza tła, stosuje dużo rastrów i zapychaczy, albo po prostu zostawia puste miejsca. Z webtoonami jest trochę inaczej, głównie dlatego, że cała długość stripa nie jest maksymalnie wykorzystywana. Często się zdarza, że czytając rozdział napotkamy jeden mały kadr, później 5-10 cm białego-dosłownie-niczego, po czym mamy drugi latający w powietrzu kadr albo jakąś „luźniejszą” grafikę. Jak możecie się domyślić z tego opisu, czytając webtoony trzeba się przyzwyczaić do raczej pustego tła i niewykorzystanego miejsca. Nie uważam to za wadę, raczej za specyficzną cechę webtoonu. Niektórzy autorzy zaś robią naprawdę ciekawy użytek z formy długiego stripa, można to zobaczyć np. w Annarasumanarze czy Distant Sky.

Jedna z najlepszych historii obyczajowo/romansowych, jakie kiedykolwiek czytałam. Cheese In The Trap ma nawet wątek mystery, co rzadko się zdarza takim tytułom. Generalnie Sul jest świetna, historia jest świetna, wszystko jest świetne i świetnie by było, gdybyście sprawdzili tę świetną historię.

Jednak najbardziej przebojowa i wpadająca w oczy cecha webtoonu to możliwość dodania prostej animacji lub efektów dźwiękowych. W teorii to właśnie ta cecha najbardziej odróżnia go od zwykłego komiksu, w praktyce mała część autorów z niej korzysta, dlatego wspominam o niej na koniec. Jeśli zastanawiacie się, jak wygląda taki „animowany” komiks, istnieje bardzo krótki i ciekawy przykład , który pomysłowo łączy dźwięk z animacją: Bongcheon-dong Ghost Story. Można go znaleźć na oficjalnej stronie Navera w języku angielskim tutaj. Radzę Wam go szybko przeczytać lub przejrzeć sobie, żeby mieć jakiekolwiek pojęcie o tym, jak to w praktyce może wyglądać. Jako ciekawostkę dodam, że na ten moment jest to jedyny webtoon, który swego czasu wyszedł poza swój fandom i robił furorę w Internecie.

I to by było prawie wszystko. Reszta cech wiąże się raczej z gatunkiem albo pojedynczymi komiksami i ciężko je uznać jako wyróżniki całego medium. Od siebie mogę jeszcze dodać, że wielu autorów webtoonu posiada blogi czy tzw. fan cafe. Uściślając: autorzy zakładają je zazwyczaj na serwisach, na których publikują webtoony, a może być to uciążliwe dla zachodniego czytelnika, bo niektórzy autorzy publikują na nich ciekawostki i szczegóły dotyczące wykreowanych przez siebie światów. Tak jest np. z SIU (autor Tower of God), który w webtoonie wprowadza jedynie to, co potrzebne do prowadzenia akcji, a całą konstrukcję świata zostawia sobie na bloga. Podobnie jest z Currygom (autorka Kubery), która jeszcze dodatkowo publikuje na blogu side story do swojego komiksu. Bardziej zaangażowanych fanów zazwyczaj zasmuca wieść, że być może z braku znajomości koreańskiego nie będą mieli pełnego obrazu ich ukochanego webtoonu.

O Annarasumanarze ciężko mi cokolwiek powiedzieć ponadto, że wydaje się być jedną z tych magicznych opowieści o Kopciuszku (czytałam jedynie parę pierwszych rozdziałów), a autor bardzo ciekawie bawi się formą webtoona. Polecam sprawdzić samemu i być może zahaczyć o God of Bath tego samego autora.

No dobra, teraz to chyba wszystko, jeśli chodzi o specyfikę webtoonu. Poczułam potrzebę napisania tego wpisu nie tylko dlatego, że webtoony są w sumie jeszcze mało znane w mangowym światku (a co dopiero poza nim), ale też dlatego, że pojawiła się oficjalna anglojęzyczna aplikacja z webtoonami z Navera na urządzenia mobilne. Nazywa się ona LINE webtoon, a wszystkie ilustracje w tym wpisie pochodzą z jej fanpejdża. Nie musicie mieć jednak żadnego smartphone’a, żeby zapoznać się z webtoonami, bowiem istnieje strona internetowa jako kopia tej aplikacji.

Generalnie Line ma tę wadę, że jakość tłumaczenia bywa po prostu zła. Co prawda z każdym następnym publikowanym rozdziałem następuje poprawa, jednak muszę przyznać, że większość wersji skanlatorskich była pod tym względem lepsza. Jeśli jednak Wasz angielski nie jest na zbyt wysokim poziomie (tak jak mój), jest szansa, że nawet tego nie zauważycie, a jedynie czasem Wasza płynność czytania będzie zaburzona.

Dice tutaj trafiło ze względu na szczęście do ciekawych grafik. Historia chłopca, dla którego jedyną szansą, żeby odbić się od dna, jest rzucać kością i wykonywać dziwne questy. O wiele ciekawszy jest The Gamer, ale ten tytuł z kolei nie może pochwalić się zbyt ciekawą grafiką – ot, jest zwyczajnie poprawny i trochę nudny pod względem kreski.

Pomimo tego zapraszam wszystkich do zapoznania się z webtoonami, najlepiej jednak oficjalnym kanałem (zawsze później można odszukać wersję skanlatorską i dowiedzieć się, że to słowo miało jeszcze jakieś inne znaczenie). Jest to przede wszystkim zabawa legalnie darmowa, nie tak mocno związana z mangą i dosyć różnorodna w tematach jak na komiksy przede wszystkim młodzieżowe. Nic ambitnego, ale myślę, że na razie webtoony dostępne dla zachodnich czytelników to ta lepsza strona popkultury. Jeśli chodzi o moje plany w tym temacie, to mam zamiar robić dla własnej przyjemności w niedalekiej przyszłości recapy Kubery i Tower of God, a także co jakiś czas opisywać inne webtoony.

Serio, zapoznajcie się z webtoonami, to wcale nie boli (chyba że autor zabierze Wasz ukochany webtoon na całe dwa miesiące i będziecie się musieli zadowalać powtórką z rozrywki; ale to wbrew pozorom boli przy każdym medium, za każdym razem…).

P.S. Ciągle mam wrażenie, że moja sztuka pisania, która nigdy nie była na jakimś oszałamiającym poziomie, zardzewiała jeszcze bardziej. Mam nadzieję, że wybaczycie mi parę niezręcznych czy źle połączonych zdań. Albo tych przydługich (szczególnie tych przydługich).

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s